VII Dobrodzieńska Majówka z Żaglami

Nie bardzo chce się wierzyć, że w Dobrodzieniu spotkaliśmy się już siódmy raz. Patrząc na zbliżające się „ćwierćwiecze” zawodów w Rudzie Śląskiej, podobnego wieku zawodów w Ełku i w Skarżysku znaczy to, że jest dobrze. Środowisko modelarzy klas NS może sobie pogratulować, że ma w swoim gronie kilku ludzi, którym „się chce chcieć” robić zawody. Oczywiście nie było by zawodów bez pomocy przedstawicieli lokalnych władz, czy animatorów sportu lub kultury działających na swoich terenach. Tak też dzieje się  w Dobrodzieniu, Przewodniczący Rady Miasta Dobrodzień Pan Damian Karpiński i Dyrektorzy DOKiS – aktualnie urzędująca Pani Agnieszka Hurnik i jej poprzednik Pan Stanisław Górski, wspomagali, wspomagają, pomagają i są zawsze na otwarciach i zakończeniach spotkań w tym mieście.

Tuż przed rozpoczęciu tegorocznego sezonu, w połowie kwietnia, zaskoczyła nas smutna wiadomość, o tym że odszedł od nas Piotrek Głębowski – Przyjaciel, Kolega, Modelarz. Krystian Brylka zaproponował, by w zawodach dobrodzieńskich ufundować nagrodę przechodnią im. Piotra Głębowskiego. Po uzgodnieniu z Rodziną Piotra i przy pomocy Pani Dyrektor DOKiS taka nagroda powstała. Ustaliliśmy wspólnie regulamin jej przyznawania no i zadziałało. Pierwszym zdobywca tego trofeum został jej „Ojciec Chrzestny” Krystian Brylka.

Nagroda przechodnia im. Piotra Głębowskiego

Wracając do zawodów, przyjechaliśmy w bardzo ciepłe piątkowe popołudnie. Sobotni ranek był słoneczny jednak około 8–9 rano mocno się zachmurzyło i solidnie powiało. Było, co prawda, trochę cieplej niż na zawodach w Konstantynowie u Darka, ale i tak zimno jak diabli. W niedzielę było na szczęście trochę słońca i znacznie cieplej.

Te zawody, dla części Reprezentacji Polski na MŚ w Ornecie, były dobrym „przetarciem” w tych warunkach pogodowych.

Zawody są rozgrywane na wodach zalewu „Myślinka” utworzonego na rzeczce o tej samej nazwie. Akwen, jak większość sztucznych zalewów, ma kształt wydłużonego trójkąta. Wiatr wiał nam praktycznie w poprzek zalewu. Dla modelarzy klas F-2 i F-4 te zawody były dobrą szkołą wpływania do doku z bocznym wiatrem i do pokonywania bramki wstecznej z dopychającymi podmuchami powietrza.

Z kolei dla modelarzy „od żagli” mocny wiatr to przysłowiowa „woda na młyn”. Wiało mocno, ale prędkość wiatru mieściła się w przepisach, jeśli chodzi o wartości uśrednione, choć zdarzały sie porywy ponad 11 m/s. Dodatkowo, przy takim kierunku wiatru jaki był w trakcie zawodów, na tym akwenie, z powodu dosyć wysokich i stromo do wody opadających brzegów, występują liczne rotory, wiatry odbite i wsteczne, co znacznie utrudnia żeglowanie. No, ale pływać trzeba umieć w każdych warunkach. W takich jakie były w Rudzie Śląskiej, czyli „siłą woli” modelarza i modelu i w takich dosyć mocnych jak w Dobrodzieniu. W każdym bądź razie w sobotę, w klasie NSS 650 – STANDARD (rozegraliśmy trzy biegi jednego dnia), mieliśmy „One Man Show” w wykonaniu Zbyszka Lembasa. Objechał wszystkich, tak jak chciał, a i tak widać było, że gdyby ktoś Go naciskał to pewnie było by jeszcze lepiej. Nowe żagle na modelu, sprawdzony i opływany model, wiatr oraz doskonały sternik, to znaczy to samo co Zbyszek w Dobrodzieniu, „odjechał” wszystkim no i oczywiście wygrał zawody.

Ciekaw byłem współzawodnictwa kolegów, którzy będą reprezentować Polskę w klasach NSS na MŚ w Ornecie, a to praktycznie już za miesiąc. Startowało ich czterech, reprezentujący HKMŻ Blachownia – Marek Stala, Janek Kmiecik i Wojtek Huk oraz Junior z DOKiS Dobrodzień – Dominik Brylka. Modele znamy, bardziej chodziło mi o to jak będą pływały przy mocnym wietrze. Było całkiem dobrze, choć model Marka Stali, w klasie NSS – A, ze sporym żaglem genueńskim przy mocnych wiatrach, miewa kłopoty – no bo taka uroda tego typu forsztaksla. Żagle typu genueńskiego są przeznaczone szczególnie na słabe i bardzo słabe wiatry, natomiast sprawiają spore kłopoty przy mocnych, a zwłaszcza porywistych wiatrach – bardzo trudno, a czasami wręcz nie można zrobić zwrotu przez sztag, trzeba obrócić model przez rufę.

Model “Stormy Weather” Marka Stali. Widoczna duża “genua” (pierwszy żagiel)

Marek jakoś sobie z tym modelem radzi, ale nie bardzo poradziła sobie winda żaglowa obsługująca ten żagiel – po prostu „wysypała” się jedna z zębatek i po starcie. Model Wojtka Huk, był w swoim żywiole. Duża powierzchnia dosyć wysokich żagli i spora masa modelu predysponują ten model do takich warunków, jakie były na tych zawodach.

Model “Vamarie” Wojtka Huk

Model jest dobrze wykonany i szybki, mimo swoich 20 kilogramów. Resztę zobaczymy jeszcze w czerwcu, na zawodach w Blachowni i na Mistrzostwach Polski, które będą rozegrane tuż przed Mistrzostwami Świata na tym samym akwenie w Ornecie.

 

Michał Daranowski

Wyniki zawodów na : www.modelteam.com.pl

 

 

Czy uważasz, że modelarskie zawody i zloty są dobrze reklamowane?
  • Dodaj swoją odpowiedź

Możesz zaznaczyć trzy odpowiedzi (w tym dodać jedną własną)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. more information

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij