Włocławek – finał tegorocznych zmagań w klasie F4H-P

16 września odbyła się ostatnia, tegoroczna odsłona zmagań pilotów modeli makiet latających rozgrywana według regulaminu F4H-P. Zawody rozegrane zostały na terenie Aeroklubu Włocławskiego, na lotnisku Kruszyn.

Rozgrywki, w tym terminie, zaplanowane były już na początku roku, ale ze względu na kapryśną, wrześniową pogodę obawialiśmy się frekwencji, która ostatecznie nas zaskoczyła. Mimo niesprzyjających prognoz pogody na zawody zarejestrowało się 14 zawodników i co najważniejsze – wszyscy się pojawili. Wspomniana wcześniej prognoza pogody nie była sprzyjająca i zapowiadała, na wczesne popołudnie, opady deszczu. Dlatego też, za zgodą zawodników, zmagania rozpoczęliśmy od lotów, przekładając ocenę statyczną na koniec zawodów.

Pierwsza kolejka lotów zaczęła się ok. 9, zaraz po sędziowskiej odprawie i mimo, że pogoda była wręcz idealna – praktycznie bezwietrznie i bez ostrego słońca – nie obyło się od „zdarzeń”. Największym pechowcem okazał się Władek Gałecki, który tym razem, przywiózł bardzo ładny model samolotu Saab CH 750 i to model wykonany od podstaw. Niestety zaraz po starcie do pierwszego lotu złożyło się skrzydło! Po obejrzeniu skutków kraksy okazało się, że podczas montażu skrzydeł nie trafili śrubą w otwór okucia zastrzału, zastrzału pracującego, więc skrzydło nie mogło wytrzymać obciążeń podczas lotu. Zwykła nieuwaga spowodowała spore straty, ale mamy nadzieję, że zobaczymy ten model w następnym sezonie już po odbudowie.

Drugim pechowcem pierwszej kolejki okazałem się ja. Po starcie, przed pierwszym zakrętem, coś odpadło od mojego Messerschmitta Bf-109F – zgodnie z regulaminem 0 punktów za lot. Po wylądowaniu okazało się, że odpadła dolna osłona skrzydła wraz z dodatkowym zbiornikiem – kilka lat eksploatacji niestety dało o sobie znać. Z zerem za pierwszą kolejkę, mogłem tylko mieć nadzieję, że dojdzie do trzeciej, która pozwoliłaby odrobić straty.

Na ty etapie wspomnieć muszę o nowych zawodnikach, którzy zdecydowali się na start „na kołach” w zawodach rozgrywanych według regulaminu F4H-P, a było ich trzech – Adam Janoszuk z małym modelem Fly Baby, Dariusz Dylak z modelem Wilgi 35 (waloryzowany zestaw firmy Black Horse) i Tadeusz Szymański z bardzo efektowną makietą samolotu AN-24 (model wykonany od podstaw). Napisałem „na kołach” ponieważ tylko dla Adama Janoszka, był to pierwszy start w zawodach makiet, a pozostali z powodzeniem starują w zawodach makiet wodnosamolotów rozgrywanych według regulaminu F4H-P. Widać to było już po pierwszych lotach – Darek już po pierwszej kolejce był mocnym pretendentem do podium. Loty Tadka, lub jak kto woli Filipa Szymańskiego były chyba najbardziej efektowne  widok lecącego An-24 niezapomniany – szkoda tylko, że pojemność akumulatorów, zasilających tą dużą makietę, nie pozwalał na wykonanie pełnego 10-punktowego programu lotów, co z góry skazywało pilota na dalsze pozycje.

Po pierwszej kolejce lotów, sędziowie zarządzili krótką, kilkuminutową przerwę i zaraz po niej rozpoczęliśmy drugą kolejkę lotów. Niestety i podczas niej doszło do kilku zdarzeń. Pierwszym pechowcem byłem znowu ja – po niezłym locie i lądowaniu, mój Messerschmit przy dobiegu wjechał w jakąś nierówność i skręcił w lewo. Niestety podczas lotu zmniejszyłem wychylenia steru kierunku i nie przywróciłem maksymalnych do lądowania. W efekcie nie byłem wstanie skontrować odchylenia i wjechałem pod samochód kolegi – szkody niewielkie, ot wyrwany kawałek skrzydła, ale punktacja za lądowanie raptem 4 punkty. Taka jest niestety uroda podwozia 109-tek – podobnie jak oryginały są bardzo trudne podczas wszelkich manewrów na ziemi.

Drugim pechowcem był Jarek Stan – po pierwszym locie miał realne szanse na podium, ale w drugim ukręcił się wał silnika. Największym pechowcem okazał się jednak Filip, któremu „zabrakło” prądu i w efekcie próbując lądować poza pasem przeciągnął Antonowa, czego efektem było złamane skrzydło.

Fot. Robert Łożyński

Pogoda szybko się pogarszała i ostatni zawodnik – Darek Dylak – kończył drugi lot swojej Wilgi już w zaczynającym padać deszczu.

Po jego locie sędziowie zdecydowali, że nie będzie trzeciej kolejki i zarządzili ocenę statyczną, która odbyła się w aeroklubowym hangarze.

Po przygotowaniu stołów, sędziowie w składzie Michał Wójcik (sędzia główny, pilot F4C, reprezentant Polski na Mistrzostwach Świta i Europy), Wiesław Szubski (kilkukrotny medalista Mistrzostw Polski klasy F4C i reprezentant Polski na Mistrzostwach Europy) i Stanisław Maciąg, przystąpili do oceny statycznej. W przeciwieństwie do poprzednich edycji, przebiegała ona bardzo sprawnie i szybko – sędziowie starali się trzymać regulaminowego czasu oceny. Ocena ta była istotna, zwłaszcza w walce o pierwsze miejsce, o które walczył Darek Dylak i Marcin Janoszuk. Darek prowadził minimalną przewagą po lotach, ale wyższa ocena statyczna modelu Sea Fury zmieniła tę kolejność. Trzecie miejsce pewnie zdobył Marcin Żyła, który niestety, ze względu na problemy z regulacją silnika, „położył” loty.

Wręczenie nagród, tradycyjnie już ufundowanych przez firmę Petrotel, poprzedziły uwagi sędziów skierowane do zawodników. Dostaliśmy trochę „po uszach”, ale nie zabrakło też pochwał. Główne uwagi to wykonywanie figur za daleko lub za wysoko i nie w wyznaczonej osi – o ile figury wykonywane były poprawnie to te wymienione błędy były podstawą do obniżenia punktacji. Druga uwaga, to duża rezerwa w ocenie statycznej – maksymalna uzyskana punktacja to 575 punktów na 900 możliwych, które otrzymał bardzo ładnie waloryzowany Zlin Marcina Żyły. Tu rezerwy rzeczywiście są, ale założeniem tej klasy było dopuszczenie modeli z „pudełek”, tak by wciągnąć w zawodnicze latanie modelarzy, którzy do tej pory latali „za stodołą”. I tu mamy sukcesy – już dwóch naszych „wychowanków” staruje w klasach FAI!

Za co nas chwalono? Za zaangażowanie i postępy – sędziowie stwierdzili, że widać u nas perspektywy i światełko w tunelu pozwalające mieć nadzieję, że makiety samolotów zdalnie sterowanych w Polsce nie wymrą naturalną śmiercią. Latamy już na średnim poziome klasy F4H – tylko jeszcze lepsze modele i możemy śmiało startować w klasach FAI. Za te ciepłe słowa, które dopingują nas nie tylko do poprawy pilotażu, ale również do waloryzacji, czy budowy od podstaw nowych modeli, dziękujemy i obiecujemy się starać, licząc na przychylność zarówno sędziów, jak i organizatorów wspierających nasze wysiłki.

Dziękujemy Aeroklubowi Włocławskiemu i Aeroklubowi Ziemi Mazowieckiej, za pomoc w organizacji zawodów – liczymy na następne edycje w sezonie 2018.

Marek Hlebowicz

 

Tabela Wyników

        Loty    
Lp. Nr startowy Imię i Nazwisko Model O. statyczna I Kolejka II Kolejka III Kolejka Wynik Lotów Wynik
12 12 Janoszuk Marcin Sea Fury 493 2272,5 2254,5 0 2264 2757
7 7 Dylak Dariusz Wilga 35 425 2225 2378 0 2302 2727
4 4 Żyła Marcin Zlin 51 575 1722 1961,5 0 1842 2417
9 9 Stan Jarosław P51 – Mustang 540 2072,5 1217 0 1645 2185
10 10 Piękoś Bartłomiej F4U Corsair 377 1573 2013 0 1793 2170
1 1 Sosnowski Sławomir Moth Minor 475 1521 1828 0 1675 2150
11 11 Śliwa Bohdan Spacewalker 318 1772 1806 0 1789 2107
3 3 Liśkiewicz Krzysztof Piper Cub 364 1811,5 1671 0 1741 2105
2 2 Łożyński Robert Fly Baby 593 1613,5 1299 0 1456 2049
8 8 Łangowski Jan AN-2 215 1254,5 1438 0 1346 1561
14 14 Szymański Tadeusz AN-240 349 1107 1059,5 0 1083 1432
6 6 Hlebowicz Marek ME BF-109 F2 402 0 1874,5 0 937 1339
13 13 Janoszuk Adam Fly Baby 404 1000 0 0 500 904
5 5 Gałecki Władysław Saab CH750 0 560 0 0 280 280

 

Zapraszamy do obejrzenia filmu Marka Zakrzewskiego i galerii zdjęć.

 

« 1 z 4 »
Co sadzisz o standaryzacji punktacji w zawodach latających makiet RC

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. more information

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij