GRIMMERSHÖRN – budowa modelu RC z zestawu firmy HACKER

Cześć 2 – cześć pierwsza ukazała się w papierowej wersji „RC Przeglądu Modelarskiego” (n. 8/2016)

 

Przyszła pora zimowa i tak, jak obiecałem parę miesięcy temu, zabrałem się za budowę modelu holownika pilotowego o nazwie „GRIMMERSHÖRN”, z zestawu firmy HACKER . (Numer katalogowy zestawu HC2500). Zestaw na czeskim rynku oferowany jest w cenie 5792 koron, czyli na nasze pieniądze to około 910 – 930 złotych na dzień dzisiejszy. Oryginał, to była ponad 20 metrowa motorówka pilotowa, zaopatrzona dodatkowo w mały hak holowniczy. Motorówka spełniała przede wszystkim rolę „pilotówki”, a przy okazji holownika pomocniczego. Jednostkę napędzał 500 konnym silnik wysokoprężny.

Model został wykonany w skali 1:25 i ma następujące wymiary: długość 830 mm, szerokość 216 mm i wysokość 475 mm z czego mniej więcej połowę stanowi dosyć rozbudowany maszt. Jest to model wykonany w najbardziej tradycyjnej technice budowy modeli, czyli praktycznie w całości z drewna. Z tworzyw sztucznych wykonane są wszystkie okna,  bulaje i ich obramowania oraz drobne wyposażenie pokładowe, takie jak: winda kotwiczna, polery, obramowania szpigatów (otwory w nadburciu umożliwiające szybkie spływanie wody z pokładu), itp., czyli jakieś 5 -7 % całości zawartości zestawu. Z tego powodu, że mamy w tym przypadku klasyczny model „tartaczny”, to moim zdaniem opisywany zestaw jest doskonałym materiałem do budowy szkolnego modelu pływającego, którym można wystartować w zawodach w klasie F4 – B według regulaminu Naviga.

Co zawiera pudło z materiałami do budowy modelu opisałem już w numerze 8/2016 RC Przeglądu Modelarskiego, więc teraz to pominiemy. Model ma klasyczna drewnianą konstrukcję z kadłubem opartym na szkielecie jaki tworzą wręgi, stępka oraz dziobnica z tylnicą i  jest pokryty listwami sosnowymi o przekroju  2×8 milimetrów. Ta metoda budowy poszycia kadłuba, wzięta z  metod budowy dużych jednostek, nazywa się „poszyciem słomkowym” lub „słomką” i wywodzi się z Holandii.

Kadłub „Grimmishorna” był zaprojektowany do pływania na akwenach o stosunkowo małym zafalowaniu wody z występowaniem krótkiej, stromej fali. Jednostka ta operowała na redzie i wewnątrz portu. Ponieważ oryginał miał niewiele ponad 20 metrów długości kadłuba, konieczne było wyraźne podniesienie dziobu względem śródokręcia, w celu ograniczenie „wchodzenia” wody na pokład przy większym zafalowaniu. Jednocześnie podobny zabieg był zrobiony na rufie jednostki. Również ze względu na charakter akwenu, na jakim operował „Grimmischorn”, rufa tej pilotówki nie posiada tradycyjnej płaskiej pawęży, tylko ma kształt i konstrukcję zbliżoną do kształtu dziobu. Taki rodzaj rufy nazywam szpicgatem. To co prawda dosyć archaiczny kształt kadłuba, ale bardzo dzielny na pofalowanych akwenach zwłaszcza, przy falach nadchodzących od strony rufy. Dodatkowo modele charakteryzujące się tym kształtem kadłuba bardzo ładnie prezentują się na wodzie.

W związku  podwyższonymi dziobem i rufą kadłuba, pokład, który je łączy, również wznosi się ku dziobowi i ku rufie od najniżej położonej swojej części, która znajduje się w odległości mniej więcej 1/3 jego długości licząc od dziobu kadłuba. Jeśli do faktu, że pokład nie stanowi płaszczyzny, patrząc wzdłuż jednostki, dołożymy obłe kształty burt, to nie mamy żadnej płaskiej części modelu, którą można by było ustawić na desce montażowej i od tego miejsca zacząć budować cały kadłub. W takich przypadkach niezbędne jest zbudowanie helingu, czyli najprościej mówiąc przestrzennej „deski montażowej”. Producent, co mu się bardzo chwali, daje w zestawie elementy helingu przeznaczone go dla tego konkretnego modelu. Można oczywiście zbudować uniwersalny heling, który będzie pozwalał na budowę praktycznie każdego modelu, ale to zupełnie inna bajka.

Wszystkie główne elementy tej konstrukcji wycięte są ze sklejki o grubości 5 milimetrów. Znajdują się one na arkuszach oznaczonych numerami 1 i 2. Dwa dodatkowe elementy, mające za zadanie usztywnienie poprzeczne helingu, są wycięte ze sklejki trzy milimetrowej i są one umieszczone na arkuszu oznaczonym numerem 7. Wszystkie elementy są ponumerowane, a bardzo czytelna instrukcja zdecydowanie ułatwia montaż.

Istotą prawidłowej konstrukcji helingu jest zachowanie wszystkich osi przyszłego kadłuba oraz takie ustawienie względem płaszczyzn poziomej i pionowej pozycji wręg, aby zachować zgodne z projektem ich odległości w stosunku do siebie nawzajem i do płaszczyzny poziomej znajdującej się poza obrysem kadłuba. Płaszczyznę poziomą,względem której są ustawione wręgi, stanowi  płaszczyzna podstawy helingu. Płaszczyzna pionowa przechodzi wzdłuż podłużnej osi (po osi stępki) kadłuba i jest prostopadła do wspomnianej płaszczyzny poziomej na poziomie podstawy helingu. Otrzymujemy w tym przypadku klasyczny układ współrzędnych. Patrząc od tyłu lub przodu kadłuba, te płaszczyzny przechodzą przez osie OX i OY naszego układu współrzędnych, a odległości między poszczególnymi wręgami odkładamy na osi OZ. Znaczy to tyle, że na osi OX są uwzględnione szerokości poszczególnych wręg, po lewej i po prawej stronie osi kadłuba, na OY ich wysokości względem płaszczyzny podstawy helingu, a na OZ odległości między kolejnymi wręgami licząc, od jednego z końców kadłuba. Za prawidłowość wzajemnego względem siebie ustawienia wręg i pozostałych elementów konstrukcji kadłuba, czyli jego „zładu” odpowiada heling. W naszym przypadku kadłub budujemy w pozycji odwróconej o 1800  w stosunku do pozycji jaką przyjmie na wodzie. Jest to najprostszy i najłatwiejszy sposób budowy tą metodą kadłubów modeli i małych jednostek pływających.

Przy wycinaniu, a właściwie separowaniu wyciętych elementów z arkuszy sklejki, napotkałem na pewien problem. Elementy są połączone z arkuszami, z jakich zostały wycięte, cienkimi łącznikami, tak aby z nich nie wypadły. Przecięcie tych łączników, wbrew pozorom, jest dosyć kłopotliwe ponieważ szczeliny powstałe po cięciu laserem są bardzo wąskie i dodatkowo zwężają się wraz ze wzrostem głębokości cięcia (w tym przypadku grubości sklejki). Cięcie za pomocą cienkiego dłuta lub noża zdaje egzamin tylko w przypadku sklejek do dwóch milimetrów grubości. W przypadku 5 milimetrowej sklejki jest to pewien kłopot. Szczeliny po cięciu laserem są tak wąskie, że nie da się w nie wprowadzić ostrza piłki włośnicowej. Trzeba w tym celu wywiercić, obok cięcia, dodatkowe otwory na wprowadzenie ostrza piłki. Jednocześnie przy przecinaniu łączników trzeba bardzo uważać, aby nóż lub dłuto nie zaklinowało się w szczelinie ponieważ jego wyjęciu często towarzyszy oderwanie zewnętrznej warstwy sklejki. Producent nie używa w tym modelu  wielowarstwowej sklejki lotniczej, tylko normalnej sklejki wodoodpornej. Pięciomilimetrowa sklejka, z której wycięto elementu helingu i wszystkie wręgi kadłuba ma tylko cztery warstwy. W moim przypadku bardzo dobrze sprawdziła się cienka tarczka tnącą i Dremel. Poza tym problemem jest jeszcze taki kłopot, że nie wszystkie elementy są do końca wycięte laserem. Zdarzają się, co prawda nie bardzo liczne fragmenty nie do końca dociętych elementów. W tym przypadku pomagałem sobie wspomnianą włośnicą i nożem. Miejsca dodatkowych cięć trzeba oszlifować.

Wszystkie elementy helingu są mocowane na wpusty. Są one bardzo dobrze dopasowane. Poszczególne części  składa się w całość praktycznie tylko przy użyciu dłoni i drewnianego lub gumowego młotka. Po złożeniu w całość, w miejsca połączeń wpustowych, wpuściłem klej CA o średniej gęstości.

Konstrukcja helingu jest wystarczająco sztywna i pozwala na montaż kadłuba bezpośrednio na nim. Nie mniej dobrze jest dodatkowo, na czas składania kadłuba w całość, unieruchomić tymczasowo heling na desce montażowej. Przy składaniu helingu, a zwłaszcza jego przedniej i tylnej części, trzeba szczególnie zwrócić uwagę na to aby zachować prawidłową numerację wycięć pod wręgi. Ponieważ dwa poprzeczne elementy głównej części helingu, do których są przymocowane węższe, przednia i tylna jego części są identyczne łatwo tu o pomyłkę. Zachowanie kolejności numeracji eliminuje ten problem.

Kolejną czynnością będzie przygotowanie do montażu stępki ze stewami dziobową i rufową oraz z obsadą wału napędowego.

Stępka wraz z opisanymi elementami jest wycięta z jednego kawałka sklejki o grubości 5 milimetrów. W tylnej części tego elementu znajdują się miejsca zamocowania wału napędowego i dławicy steru, w miejscu gdzie na dnie kadłuba znajduje się tak zwane kolano rufowe lub według starego nazewnictwa dejwud. Wał i ster znajdują się w zestawie. Wał ma 4, a jego obudowa 8 milimetrów średnicy i jest kompletny, to znaczy obudowa ma panewki z obu stron, a wał nacięty gwint,  nakrętkę kontrującą, teflonową podkładkę i pierścień blokujący. Przy sterze brakuje dławicy. Trzeba ją będzie zrobić z kawałka rurki o średnicy wewnętrznej 4  i zewnętrznej 5 milimetrów.

Miejsca w stępce, w które wkleimy obudowę wału i dławice steru, są przygotowane i częściowo  wycięte. Trzeba z nich tylko usunąć łączniki powstałe przy wycinaniu laserem, bo tylko wtedy będzie można, w powstałe wolne miejsca, wsunąć obudowę wału i dławicę steru. Ta czynność jest dobrze zilustrowana w instrukcji.

Miejsca wycięte na wał i dławicę steru  trzeba obudować symetrycznie z obu stron dwoma kawałkami sklejki o grubości 3 milimetrów. Sklejki, które musimy nałożyć na stępkę, od swoich wewnętrznych stron, mają wyfrezowane podłużne nacięcia w miejscach montażu wału. Aby prawidłowo przykleić te dwie części do stępki, zarówno w niej jak i w obu doklejanych elementach, producent wyciął po trzy otwory, w których należy umieścić  drewniane kołki ustalające o średnicy 4 milimetrów. W celu ułatwienia usunięcia łączników, o których wcześniej wspomniałem, dobrze jest najpierw  przykleić ustawioną prawidłowo na kołkach jedną stronę wzmocnienia. Następnie można już, bez obawy o przesunięcie części stępki, wyciąć łączniki i przykleić drugie wzmocnienie po przeciwnej stronie, korzystając z zamocowanych wcześniej kołków. Po sklejeniu tych trzech elementów w całość, jeszcze  dobrze jest  „przelecieć”, czyli przewiercić powstały otwór, wiertłem o średnicy takiej jak obudowa wału czyli 8 milimetrów. Można tę czynność zrobić później, ale na tym etapie montażu jest o wiele prościej.

Analogicznie trzeba wykonać łoże na wklejenie dławicy steru z tym, że w tym przypadku otwór będzie miał 5 milimetrów średnicy.

Następną czynnością będzie przygotowanie wręg do montażu w helingu. Wszystkie wręgi są wykonane ze sklejki o grubości 5 milimetrów i wszystkie są ponumerowane, licząc od dziobu, numerami od 1 do 12. Ponieważ burty przyszłego kadłuba, w części dziobowej i rufowej, biegną pod znacznym skosem do osi podłużnej kadłuba, trzeba będzie krawędzie wręg numer 1, 2, 3 i 10, 11, 12 zeszlifować pod odpowiednim kątem, tak by móc prawidłowo zamocować elementy poszycia, czyli listwy. Fachowo tę czynność nazywa się, z niemieckiego, obcinaniem „falszkantów”. Wszystkie te czynności, wraz z kątami na jakie należy zeszlifować krawędzie opisanych wręg, są bardzo dobrze  zilustrowane rysunkami w instrukcji budowy modelu.

 

Kolejnym etapem jest umieszczenie „na wcisk” wręg w gniazdach helingu. Gniazda do montażu są dobrze dopasowane do grubości wręg. Ewentualne, drobne niedokładności korygujemy papierem ściernym i płaskim iglakiem, ale tych poprawek jest niewiele. W nacięcia na szczytach, unieruchomionych w ten sposób wręg, wsuwamy całą przygotowaną stępkę. Następnie sklejamy poszczególne wręgi ze stępką. Trzeba bezwzględnie pamiętać o tym że NIE  KLEIMY wręg do helingu. One muszą być zamocowane jedynie „NA WCISK”, do końca poszywania burt modelu.

Cd. niebawem.

Michał Daranowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. more information

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij